Uratowane z pseudohodowli |
|
Paris - ruda suczka, w typie bullteriera trafiła do pseudohodowli... czyli hodowli, w której były psy z rodowodami, ale także te bez, gdy był akurat popyt na daną rasę. Ponieważ znajdowali się chętni by kupować kundelki podobne do bullków Paris co cieczkę miała młode. Mając kilkanaście porodów za sobą, wyniszczone ciało i organizm, nie miała już siły na kolejne porody. Wtedy stała się bezużyteczna... Od tej pory dostawała zmniejszone racje żywnościowe, czasami właściciel wogóle "zapomniał", że trzeba psy nakarmić... |
|
|
Obok Paris w tej pseudohodowli były cztery inne psy. One także nie przynosząc korzyści podzieliły jej los. Były również na skraju śmierci głodowej... Właściciel tłumaczył to faktem, że nie stać go było na karmę... Są jednak schroniska, do których można oddać psa gdy się go nie chce lub nie może się nim zajmować... Właściciel tych psów, uniósł się jednak ambicją i brakiem myślowym... Zamknął psy na posesji, niektóre w ciemnych piwnicach i skazał je na wegetacje... W końcu przyszło wybawienie... Na szczęście w porę, bo już niedługo nie było by tych istnień na ziemi... |
|
|
"(...) Od wielu dni nie jadły i nie piły. Gdy je znaleziono, były tak wycieńczone, że nie mogły iść o własnych siłach.
W Stężycy Nadwieprzańskiej koło Krasnegostawu policjanci uwolnili pięć skrajnie wyczerpanych psów. Okrutny los zgotował im człowiek podający się za członka Związku Kynologicznego. - Skóra i kości. Tak wycieńczonych zwierząt jeszcze nie widziałem - mówi Wawrzyniec Laskowski, lekarz weterynarii z Zamościa, który zajął się zwierzętami. - Psy są w bardzo złym stanie. Zagłodzone, niektóre mają zaawansowaną grzybicę. Jeden paskudnego brodawczaka. Ale obecnie życie żadnego z nich nie jest zagrożone. O tym, że w zamkniętych i ciemnych pomieszczeniach przetrzymywane są czworonogi, policjanci dowiedzieli się przy okazji innej interwencji. Gdy w czwartek przyjechali do Stężycy, mieszkańcy powiedzieli im o prawdopodobnie głodzonych zwierzętach. - Coś potwornego. Takiej sprawy jeszcze nie mieliśmy - relacjonuje Mariusz Gap, zastępca komendanta krasnostawskiej policji. Uwięzione zwierzęta nie miały dostępu do jedzenia i wody. Bulterier był zamknięty w ciemnej piwnicy. Dog argentyński i tosa inu były przetrzymywane w boksach, zaś dwa sky terriery w częściowo spalonym, zamkniętym na kłódkę domu. - Właścicielem psów jest 39-letni Jacek S. z Krasnegostawu - mówi Gap. - Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego je głodził. Powiedział za to, że od sześciu lat jest członkiem warszawskiego Związku Kynologicznego. Sprawdziliśmy. Nie ma go na liście członków ZK. Mieszkańcy Stężycy twierdzą, że Jacek S. odwiedzał uwięzione zwierzęta raz w tygodniu. Zwykle zjawiał się wieczorami. - Musiał je trochę karmić, bo inaczej już by nie żyły - mówi Laskowski. - Ale takie karmienie można nazwać raczej podtrzymywaniem przy życiu. Gdyby nie zostały znalezione, przeżyłyby jeszcze jakieś pół roku... w męczarniach. (...)" * źródło: dziennik wschodni Paris wraz z innymi psami trafiła do schroniska, później do Kliniki, gdzie pod okiem weterynarzy dochodzi cały czas do siebie. Jest to jednak długotrwały proces... |
|
|
"(...)
W Polsce, w hodowli Stary Koń prowadzonej w woj. łódzkim przez Jarosława K. doszło do rażącego naruszenia nie tylko wszystkich przepisów dotyczących zwierząt ale i ogólnie przyjętych zasad humanitarnego ich traktowania!
Zwierzęta które nie mogą się rozmnażać, a co za tym idzie nie mogą być źródłem zysku dla właściciela, są zaniedbywane, głodzone, pozbawione podstawowej opieki weterynaryjnej - traktowane są po prostu jak śmiecie!!! Ogrom nieszczęścia zastanego w tej hodowli przeszedł najśmielsze oczekiwania. Na zdjęcich możecie obejrzeć odzyskaną suczkę - pięcioletnią ŁUSKĘ Stary Koń Druga suczka widoczna na zdjęciu (bez rodowodu) też już jest w tymczasowym domu, w bezpiecznych rękach. Obie mają poważne problemy żołądkowe, są żywione karmą Royal Canin dla szczeniaczków. Obie mają grzybicę, poważnie zaniedbane oczy i uszy - stany zapalne. Obie, gdy tylko stan zdrowia na to pozwoli, poddane zostaną sterylizacji. Podjęte zostały działania mające na celu odzyskanie reszty psów od właściciela. W hodowli znajduje się duża ilość bezpapierowych labradorek przywiezionych specjalnie z Włoch na krycie. Suczki są w tragicznym stanie!!! O sytuacji zawiadomione zostały odpowiednie władze - począwszy od Związku Kynologicznego w Polsce, na Prokuraturze Rejonowej i organizacjach "zwierzęcych" skończywszy. (...)" * źródło: forum właścicieli i pasjonatów rasy basset hound Na szczęście pomoc przyszła w porę. Wszystkie psy zostały uratowane i odebrane z tej pseudohodowli. |
|
|
"(...) Nikt by nie widzial co kryje sie pod nazwa hodowli 'Stary koń' w Tomaszew II, woj, łódzkie gdyby nie ogłoszenie umieszone w internecie przez jednego z trzech wlascieli terenu tej hodowli.
"Oddam suke basetke, championke, kilkuletnia - o ile nikt sie nie zglosi suka zostanie uśpiona". Na ogloszenie zareagowała prawdziwa hodowczyni basetow, milosniczka zwierzat p.Agnieszka. Poprosila swoja kolezanke, mieszkajaca w tej okolicy, aby pojechała i zabrala sunie. Relacja z wizyty w 'hodowli'byla przerażająca, a wręcz kastroficzna!! Sunia jest w przerażąjcej formie jak i druga basetka jej córka, jak i rownież cztery psiaki labradorki. Krótko mówiąc - ALARM!! Trzeba natychmiast ratowac umęczone tam psy!! Po paru dniach, Straż Dla Zwierząt, organizacja walcząca o prawa zwierzat pojawila sie w hodowli - obozie koncentaryjnym dla zwierząt, aby odebrac cztery labradorki. (...)" |
|